(WZ) Ten rozkład jazdy pociągów to rozkład kolei!

Od 10 stycznia po torach w województwie śląskim jeździ o 80 pociągów mniej, a pasażerowie siarczyście klną. Problem stał się tym bardziej palący, że dotknął najpopularniejszą linię Katowice-Częstochowa. Komunikacja jest utrudniona, pogorszyły się też warunki podróżowania.

W kursujących pociągach musi się zmieścić ponad dwukrotnie więcej osób. A do szkoły i pracy do Dąbrowy Górniczej, Sosnowca i Katowic codziennie dojeżdżają setki mieszkańców Myszkowa, Zawiercia czy Łaz. Pasażerowie walczą o przywrócenie połączeń, ale władze samorządowe ignorują sprawę.

Większość pasażerów nie wiedziała, że po noworocznych zmianach w rozkładzie będą kolejne niespodzianki. -Przyszłam na pociąg przed ósmą i dopiero na dworcu dowiedziałam się, że został on zlikwidowany. Byłam zaskoczona tym bardziej, że pracownicy informacji kolejowej jeszcze przed 10 stycznia twierdzili, że w tym przypadku zmian nie będzie. Nowy rozkład to jakieś nieporozumienie. Przecież zlikwidowano połączenia, które cieszyły się największym powodzeniem! - mówi Anna Klimek z Łaz.
Na linii, którą podróżuje pani Anna, zlikwidowano osiem połączeń. Mimo że zapowiadano cięcia tylko najmniej użytkowanych trasach, przestały jeździć m.in. oblegane pociągi RegioPlus, przewożące pasażerów na trasie Bielsko-Biała - Łódź Fabryczna.
Jeszcze gorzej jest w weekendy, kiedy trzeba dojechać na zajęcia na studia zaoczne. Pasażerów przewozi o szesnaście (!) pociągów mniej. Między połączeniami występują dwugodzinne a nawet dłuższe przerwy. Poranny pociąg z Zawiercia do Katowic odjeżdża o 07.19, kolejny jest o… 10.38, czyli ponad trzy godziny później. -Na wysokich stołkach siedzą sobie ludzie, którzy lekką ręką decydują o tym, które pociągi wyciąć, a które zostawić. Ilu z nich podróżowało kiedyś tymi pociągami, ilu rozważało konsekwencje takich decyzji? - pyta Paweł Kaleta, dojeżdżający na studia do Katowic.

Choć rozkład jazdy pociągów w obecnym stanie znacznie utrudnia mieszkańcom Zagłębia połączenie ze Śląskiem, władze zagłębiowskich miast nie dostrzegają problemu. Urząd Miejski w Sosnowcu nie zamierza reagować. -Nie mamy wpływu na zaistniałą sytuację. Prezydent Kazimierz Górski poruszał ten temat podczas spotkania z marszałkiem i dowiedział się, iż nie ma szans na zmianę - mówi Grzegorz Dąbrowski, rzecznik prasowy UM w Sosnowcu.

Marcin Mazurek z Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Górniczej, przedstawiając oficjalne stanowisko władz miasta stwierdził, że nie miały one żadnych niepokojących zgłoszeń w tej sprawie. Przedstawiciele magistratu przeglądali rozkład i nie widzieli w nim znaczących utrudnień. Przede wszystkim jednak wierzą, że rozkład w obecnym kształcie został poddany głębokiej analizie. Władze Dąbrowy nie będą zatem w tej sprawie wystosowywać żadnych pism w obronie podróżujących pociągami mieszkańców, które mogłyby zaszkodzić ich relacjom z PKP. Bo w tej chwili najważniejsze są dobre relacje z przewoźnikiem, z którym w ubiegłym roku miasto podpisało porozumienie dotyczące przebudowy torowiska i dworca.

Sprawą zlikwidowanych połączeń postanowił zająć się jedynie Leszek Wojdas, wicestarosta powiatu zawierciańskiego, który otrzymywał od mieszkańców niepokojące sygnały. Wicestarosta skierował pismo do marszałka województwa śląskiego o przywrócenie połączeń do Katowic i Częstochowy. Nie ukrywa też, że jest zaniepokojony biernością władz innych miast. -Dziwi mnie stanowisko pozostałych samorządów Zagłębia. Przecież to nasza wspólna sprawa. Widzę jak inne regiony potrafią się zjednoczyć, a u nas brak zainteresowania. Urząd Marszałkowski nie może tłumaczyć się brakiem pieniędzy. Przecież likwidacja tych połączeń to kolejny krok w kierunku pogarszania się usług kolejowych - podkreśla.

PKP, pomimo że dostały w tym roku ze śląskiego Urzędu Marszałkowskiego większą pulę pieniędzy na przewozy, bo ponad 100 mln- o 15 mln więcej niż w roku ubiegłym (!) –chce jeszcze więcej. O tym, że jest to celowa polityka przewoźników regionalnych przekonany jest Krzysztof Kuś, student z Sosnowca, inicjator Obywatelskiego Komitetu Obrony Kolei Województwa Śląskiego. –Winę za zaistniałą sytuację upatrujemy w polityce PKP, które jest na rynku przewozów kolejowych monopolistą i chce pozyskać od urzędu jak największe dofinansowanie. Likwidacja połączeń jest celowym działaniem- oburza się Kuś.

Kuś wraz z powstałym komitetem walczy o obronę kolejnych linii. –Cały czas staramy się, by PKP zracjonalizowało swoje żądania. Zgłaszają się do nas pasażerowie z różnych stron województwa, także z Zagłębia, lada moment przygotujemy petycję dla wszystkich pasażerów, którym nieobojętne są losy zlikwidowanych połączeń- dodaje Kuś. Na stronie www.kolej.wikidot.com dostępne są druki, jakie każdy zainteresowany może wysłać do marszałka województwa.

Czy jest realna szansa na przywrócenie zlikwidowanych połączeń? Sceptycznie do sprawy podchodzi Piotr Spyra, członek zarządu województwa śląskiego: -Zaproponowane przez PKP zmiany nie mają racjonalnego wyjaśnienia i będziemy żądać od przewozów jednorazowej korekty rozkładu jazdy. Poziom dofinansowania z naszej strony jest wystarczający. Więcej pieniędzy nie będzie - mówi Piotr Spyra. Kiedy pasażerowie mogą spodziewać się tej korekty? -Na przełomie lutego i marca sprawa powinna być już przesądzona. Na razie nie mogę powiedzieć nic więcej - dodaje Spyra.

Autor: Magdalena Kłobusek
Źródło: Wiadomości Zagłębia, 20 stycznia 2009r.

Add a New Comment
or Sign in as Wikidot user
(will not be published)
- +
Unless otherwise stated, the content of this page is licensed under Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License