(GW+DZ) Wspólny bilet ponad głową marszałka

KZK GOP ogłosił: chcemy jednego biletu miesięcznego na pociąg, autobus i tramwaj w aglomeracji. Do rozmów zachęca dyrekcję PKP. Tym razem obie firmy chcą się dogadać ponad głową marszałka województwa. I może im się udać!

Wyślij list w sprawie wspólnego biletu

Komunikacyjny Związek Komunalny GOP ściągnął na siebie gniew pasażerów, gdy postanowił niedawno zlikwidować kilka ważnych linii tramwajowych. Ale jeśli urzędnikom z KZK uda się przeforsować pomysł, z którym zgłosił się ostatnio do Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP, winy zostaną im odpuszczone. Chodzi bowiem o sprawę niezwykle istotną dla mieszkańców regionu - o wspólny bilet na pociąg, autobus i tramwaj.

Taki bilet funkcjonował w aglomeracji już pięć lat temu. Nazywał się ATP, ale szybko zniknął. Poszło o pieniądze. Między samorządem województwa, a KZK GOP wybuchł spór, kto ma za bilet ATP płacić. Wpływy ze sprzedaży trafiały do PKP, a na mocy porozumienia KZK GOP z zarządem województwa, za honorowanie biletów kolejowych w autobusach i tramwajach, związek otrzymywał od samorządu województwa pieniądze. Ówczesny sejmik uznał jednak, że dotacje to nic innego jak zasilanie kasy Przewozów Regionalnych i wycofał się z pomysłu. Tak się skończyła krótka historia wspólnego biletu.

Wydawałoby się, że prosta z pozoru sprawa już nigdy nie znajdzie szczęśliwego finału. Aż nagle pojawiło się światełko w tunelu.

"Gazeta" dowiedziała się, że KZK GOP zaproponował niedawno PKP podpisanie umowy o wzajemnych rozliczeniach bez oglądania się - tak jak przed laty - na dotacje z Urzędu Marszałkowskiego.

Wspólny bilet byłby propozycją dla podróżnych, którzy teraz muszą kupować osobny bilet miesięczny na pociąg i osobny na tramwaj i autobus. Sprzedawałyby go kasy PKP, ale obowiązywałby także w autobusach i tramwajach. Kosztami wprowadzenia wspólnego biletu obie instytucje musiałyby się podzielić po połowie. Cena nowego biletu nie byłaby już tak atrakcyjna, jak kiedyś. Nabywcy biletu ATP z powodu dotacji jaką zapewniały władze województwa mogli liczyć na 80 proc. upustu. Teraz, gdy marszałek nie dołoży do wspólnego biletu ani złotówki, rabat może wynieść zaledwie 20, a maksymalnie 40 proc. W zamian za rezygnację z części zysków zarówno KZK jak i PKP miałyby szansę pozyskać nowych pasażerów, którzy do tej pory nie byli w ogóle zainteresowani ani pociągami, ani autobusami.

- Pasażerowie od dawna upominają się o wspólny bilet, a takie rozwiązanie wydało się nam najprostsze i najtańsze - mówi Janusz Tyran, naczelnik wydziału kontroli biletów w KZK GOP.

Pytanie czy znajdą się chętni, którzy kupią wspólny bilet. Gdy umierał ATP, korzystało z niego około 10 tys. osób w naszym regionie, głównie uczniowie i studenci. Dziś tak wysoka sprzedaż byłaby marzeniem. Odkąd zniknął bilet ATP wiele osób kupiło samochody i przestało korzystać z komunikacji publicznej. - Realnie liczymy, że wspólny bilet mogłoby kupić jakiś 5-6 tys. pasażerów. Tyle wystarczy, żeby przedsięwzięcie było opłacalne - mówi naczelnik Tyran.

Jeśli KZK GOP dojdzie do porozumienia z PKP Przewozy Regionalne, wspólny bilet mógłby się pojawić w aglomeracji już latem tego roku. - Zawsze byliśmy za wprowadzeniem takiego rozwiązania, bo wiemy, jak ułatwiłoby to życie pasażerom. Musimy jednak wszystko dokładnie przeliczyć. Niedawno wprowadziliśmy w aglomeracji bilet strefowy, tańszy o 40 proc. od normalnego i wprowadzenie kolejnych rabatów nie będzie takie proste. Ale nie mówimy nie. Poważnie podchodzimy do tego pomysłu - deklaruje Barbara Szczerek, rzecznik Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych PKP. Pierwsze oficjalne spotkanie w sprawie nowego biletu odbędzie się jeszcze w tym tygodniu.

Żródło: Gazeta Wyborcza Katowice, Tomasz Głogowski

(DZ) W tym roku wróci wspólny bilet?

Jest szansa przywrócenia jeszcze w tym roku wspólnego biletu, który pozwoli na swobodne przesiadki między autobusem, tramwajem i pociągiem. Przynaglany przez media i pasażerów KZK GOP zaproponował PKP Przewozom Regionalnym stworzenie wspólnej taryfy. Kolejarze na razie unikają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy wejdą w ten projekt.

Kiedy okazało się, że Śląska Karta Usług Publicznych, mająca spełniać funkcję wspólnego biletu, będzie gotowa dopiero za trzy lata, wśród pasażerów zawrzało. Zaczęli nękać mejlami wszystkie związane z tym projektem instytucje, nawołując do przyśpieszenia prac. Poskutkowało. W ubiegłym tygodniu KZK GOP przedstawił kolejarzom dwa warianty rozwiązania tymczasowego.

Bilet miałby być drukowany w kasach PKP. Po naklejeniu hologramu uprawniałby zarówno do przejazdu pociągiem, jak też środkami komunikacji miejskiej. W szerszej wersji możliwe byłyby wszystkie kombinacje obecnych biletów okresowych autobusowo-tramwajowych z ofertą miesięcznych, imiennych biletów kolejowych; według zawężonego modelu wspólny bilet miałby obowiązywać w obrębie dwóch stref kolejowych (od strony KZK GOP oferta odnosiłaby się do autobusowo-tramwajowych biletów na całą sieć).

- Nie prosimy o nic marszałka. Cały ciężar wprowadzenia wspólnego biletu bierzemy na siebie, dzieląc się nim po połowie. Udzielamy pasażerom 20-procentowego rabatu od ceny naszych biletów. Na tyle nas stać - mówi Alodia Ostroch, rzeczniczka KZK GOP.

Pytanie, czy podobnego rabatu mogą udzielić kolejarze, choć przyznają, że od strony technicznej przedsięwzięcie nie stanowi kłopotu.

Barbara Szczerek, rzeczniczka śląskiego zakładu PKP Przewozy Regionalne, nie chce rozstrzygać, jakie stanowisko w tej kwestii zajmie spółka.

- To zależy od tego, na jakim obszarze bilet miałby obowiązywać, a tego jeszcze nie ustalono - mówi.
Jak jednak podkreśliła, wprowadzając we wrześniu bilet strefowy, spółka obniżyła ceny niektórych połączeń nawet o 40 procent.

Orientacyjnie wspólny bilet, w zależności od konfiguracji i ostatecznej wysokości rabatów, mógłby kosztować od 130 do 180 złotych.

Żródło: Dziennik Zachodni, Michał Wroński

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License