(WD) Państwo musi dotować kolej

Podróżując po kolejowych szlakach Śląska i Małopolski z przerażeniem stwierdzam, że stan infrastruktury kolejowej pogarsza się dramatycznie. I tu już nie chodzi nawet o linie lokalne. Tu chodzi bardzo często o główne magistrale.

Wystarczy przejechać się pociągiem z Mysłowic do Krakowa, czy też z Tarnowskich Gór do Katowic (34 kilometry w… 72 minuty!), by przekonać się o tym na własnej skórze. Wleczący się niemiłosiernie pociąg przestaje być konkurencyjny wobec innych środków transportu. Pasażer wybiera jadący szybciej PKS, bus, czy też własny samochód. I tak kolej traci pasażerów, wpływy z biletów, a wiele pociągów zostaje zawieszonych właśnie dlatego, że pasażerowie – ze względu na coraz bardziej wydłużający się czas przejazdu – wybrali inne środki lokomocji.

Gdzie są wobec tego winni pogarszającego się stanu infrastruktury kolejowej? Odpowiedź jest bardzo prosta: winnym tak naprawdę jest rząd. I to nie ten konkretny rząd, który sprawuje władzę teraz. Choć i on wiele zaniedbań ma na swoim sumieniu. Winne są wszystkie kolejne gabinety po 1989 r., które – co tu dużo mówić – traktowały kolej po macoszemu, wyraźnie faworyzując drogi i transport kołowy. W „Dzienniku Łódzkim” z 13 lipca 2009 r. w wywiadzie z ministrem infrastruktury Cezarym Grabarczykiem wyczytałem coś, co mnie bardzo mocno zaintrygowało i skłoniło do poważnej refleksji na temat stopnia uświadomienia naszych władz w kwestiach związanych z koleją. Otóż na inwestycje drogowe rząd planuje wydać 121 mld zł. Na tory zaś zaledwie 10 mld. Dysproporcje są, zatem poważne. W tej sytuacji zasadnym staje się twierdzenie, iż w stosunkowo niedługim okresie czasu wiele linii umrze śmiercią naturalną i trzeba będzie je po prostu zamknąć. Państwo musi wreszcie odpowiedzialnie zacząć dotować kolej. W przeciwnym wypadku straty w stosunku do innych krajów Unii Europejskiej będą nie do odrobienia. I nie wierzę w tym momencie w często powielany mit, jakoby to nas nie było stać na kolej na rozsądnym, europejskim poziomie. Nieprawda. Stać nas. Stać nas i na KDP, i na składy zespolone, i na gruntowną modernizację sieci kolejowej.

Nasz rząd musi wreszcie dostrzec potrzeby polskiej kolei. Konieczne są radykalne i odważne działania. Z jednej strony istotną kwestią staje się wydzielenie PLK ze struktury PKP. Jednak sama reforma PLK, to nie wszystko. Jeśli w ślad za tymi działaniami nie popłynie strumień państwowych pieniędzy, to nie łudźmy się: staniemy się intrygującym skansenem na kolejowej mapie Europy. – powiedział Krzysztof Kuś – koordynator Obywatelskiego Komitetu Obrony Kolei Województwa Śląskiego.

Źródło: Wolna Droga

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License