Rzecznik KZK GOP o akcji dot. wspólnego biletu + polemika

Poniżej przedstawiamy felieton pani Alodii Ostroch w kwartalniku Komunikacja. Jest to rzeczniczka KZK GOP-u. Poniżej znajduje się też polemika.

Wyślij list do instytucji odpowiedzialnych za brak wspólnego biletu w aglomeracji śląskiej.

Od mieszania łyżeczką herbata nie robi się słodsza

Wspólny bilet elektroniczny na Śląsku pojawi się dopiero za cztery lata! Ta wstrząsająca ponoć informacja obiegła ostatnio wszystkie lokalne media. Cztery lata – szmat czasu. Co przez ten długi okres będą robić urzędnicy, którzy ją tworzą? Odmieniali przez wszystkie sarkastyczne przypadki bardziej i mniej liczący się redaktorzy. Zaś ci najbardziej zapracowani, którzy cały dzień i pół nocy poświęcają na serfowanie po Internecie, nie szczędząc czasu i paluszków, wystukali z siebie zmyślne epistoły, które umieszczone na jednej ze stron pozwalają wklepać swoje imię i nazwisko, aby błyskawicznie wysłać pismo z serią zapytań o tempo prac nad najważniejszym biletem. Pismo, które z automatu od razu wysyła się do trzech rzekomo odpowiedzialnych za to instytucji i powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej, zobowiązuje „urzędasów” do odpowiedzi w ciągu dwóch tygodni.

Dzień i noc skrzynki e-mailowe tych trzech instytucji są więc zalewane listami od „odpowiedzialnych” obywateli, którzy być może nawet czasem korzystają z komunikacji publicznej. To nic, że jedna z tych instytucji nie ma ze sprawą elektronicznego biletu nic wspólnego, bo ani nie jest związana z komunikacją, ani z projektem Śląskiej Karty Usług Publicznych, ani też nie jest to w żaden sposób domena jej działania. Ponieważ jakiś odpowiedzialny obywatel ignorant, który podobno zna się na komunikacji, uznał, że jest „zamieszana w kradzież roweru”, czyli w tworzenie jakiegoś projektu, to należy ją bombardować e-mailami, jak pozostałych. Więc i w tej Bogu ducha winnej instytucji, podobnie jak w dwóch pozostałych wyznaczono człowieka, który przez cały dzień odbiera e-maile od „odpowiedzialnych obywateli” i wysyła na nie tę samą odpowiedź – „to nie my, to oni” . A oni tak samo – posadzili człowieka przy komputerze i przez cały dzień sprawdza skrzynkę, odbiera hurtową ilość takich samych zaniepokojonych górnolotnych westchnień i wysyła na nie odpowiedź. Kopiuj, wklej. Kopiuj, wklej. Tak przez pół szychty. Bardzo produktywne zajęcie.

Czy przez to prace nad elektronicznym biletem ruszyły z kopyta? Czy termin realizacji projektu skrócił się o rok? O pół roku? Może choć o miesiąc? Nie? Ani o tydzień? Dlaczego? Bo od mieszania łyżeczką herbata nie robi się słodsza? A od głupich kawałów problemy nie rozwiązują się same? Kto by pomyślał…

A więc trzech pracowników w trzech instytucjach, przez kilka tygodni, przez osiem godzin, zamiast zajmować się swoimi obowiązkami, wykonywało robotę „głupiego” odpowiadając tym samym tekstem, na te same pytania. Z punktu widzenia ekonomiki pracy – czysta strata czasu. Z punktu widzenia psychologa – może nie całkiem – trzech urzędników przez trzy tygodnie, przez osiem godzin dziennie dowartościowywało sfrustrowanych ignorantów, być może edukując przynajmniej część z nich w kwestii podstawowych zasad – kto za co odpowiada i komu podlega, bo do tego się te odpowiedzi szacownych instytucji sprowadzają. No, to już lepiej.

No i jeszcze jeden pożytek z szumnej internetowej akcji – dzięki zaangażowaniu trzech urzędników w trzech instytucjach w odpowiadania na te same pytania, praca, którą mieli planowo wykonać będzie opóźniona. A zatem znowu będzie na co narzekać, na czym ostrzyć dowcip na portalach „zabij czasach” i bezproduktywnych dyskusjach na forach internetowych.

Polemika

To miło, że akcja została zauważona przez Panią rzecznik. Pozwolę się odnieść do kilku punktów z felietonu.

Pismo, które z automatu od razu wysyła się do trzech rzekomo odpowiedzialnych za to instytucji

List jest wysyłany do KZK GOP (organizatora przewozów autobusowych w aglomeracji), PKP PR (przewoźnika kolejowego) oraz Urzędu Marszałkowskiego (organizatora przewozów kolejowych - jednego z twórców wspólnego biletu w Tychach). Czy to są 3 instytucje "rzekomo" odpowiedzialne za brak wspólnego biletu? A jeżeli nie one to kto jest za to odpowiedzialny? Czy cały czas ktoś będzie na kogoś zrzucał winę?

Dzień i noc skrzynki e-mailowe tych trzech instytucji są więc zalewane listami od „odpowiedzialnych” obywateli, którzy być może nawet czasem korzystają z komunikacji publicznej.

Codziennie jeżdżę autobusami (z przesiadką, korzystając z biletu okresowego) na trasie Tarnowskie Góry - Chorzów. Sądzę, że większość osób wysyłających listy także korzysta z komunikacji miejskiej (w innym wypadku nie mają motywacji do wysyłania listu). A ilość listów świadczy, że pasażerowie potrzebują takiego udogodnienia - wyżej wymienionym instytucjom powinno to dać wiele do myślenia.

To nic, że jedna z tych instytucji nie ma ze sprawą elektronicznego biletu nic wspólnego,

Ale listy były słane do instytucji, które są za ten bilet odpowiedzialne… Szkoda, że nie podano jaka to instytucja… A sama akcja nie była skierowana w kierunku elektronicznego biletu. Tylko takiego jaki udało się wprowadzić w Tychach. Czy to tak wiele?

A więc trzech pracowników w trzech instytucjach, przez kilka tygodni, przez osiem godzin, zamiast zajmować się swoimi obowiązkami, wykonywało robotę „głupiego” odpowiadając tym samym tekstem, na te same pytania.

Jeżeli odpowiadanie tym samym tekstem zajmuje jednej osobie 8 godzin dziennie to proszę o zatrudnienie osób, które są w stanie pracować efektywniej. Być może problem z tak długim oczekiwaniem na wprowadzenie wspólnego biletu jest spowodowany powolną pracą odpowiedzialnych za to osób?

Pragnę zauważyć też, że KZK GOP kilka dni po rozpoczęciu akcji wysłało propozycję wprowadzenia wspólnego biletu ATP do PKP PR. Czy to nie jest efekt tej akcji? Także Urząd Marszałkowski zaczyna sondować pasażerów czego oczekują od wspólnego biletu.

Polemika została przesłana także do KZK GOP-u.

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License