(GW) PKP bez wyobraźni. Podróż jak z czeskiego filmu

Chciałbym podzielić się wrażeniami z podróży pociągiem PKP relacji Katowice - Żywiec w piątek 1 maja (nr 723, odjazd z Katowic godz. 11.21).

Chcesz złożyć reklamację? Wyślij ją na adres:
lp.pkp.rp|eciwotak.rp#lp.pkp.rp|eciwotak.rp oraz
lp.noiger-aiselis|airalecnak#lp.noiger-aiselis|airalecnak

W taki sposób możesz wpłynąć na przewoźnika oraz instytucję, która dofinansowuje przewozy.

Katowicki dworzec przywitał nas kilometrowymi kolejkami do kas - kto mógł przewidzieć, że długi weekend ludzie zechcą spędzić poza domem? Po oczekiwaniu w kilkunastoosobowej kolejce do kasy "Szybka Obsługa Podróżnego", kasjerka nagle opuściła roletę i poinformowała, że "kasa nieczynna, należy przejść pod okienko nr 3". Pasażerowie posłusznie przebiegli, gdzie kolejkowe atrakcje rozpoczęły się od nowa.

Ta rozgrzewka okazała się bardzo przydatna, z biletami w ręku pobiegliśmy na peron drugi, gdzie czekał już pociąg, czysty, zmodernizowany za unijne środki - JEDNA jednostka. Niestety, nie mieliśmy okazji ocenić komfortu nowych, purpurowych siedzeń, z trudem znaleźliśmy dla siebie skrawek przestrzeni i uchwyt, bo wygodne miejsca siedzące na podłodze były już zajęte. W takich warunkach składzik dzielnie ruszył na południe i dotarł bez problemu aż do pierwszego przystanku - w Ligocie. Tu czekały kolejne wyzwania. Po pierwsze (o dziwo!) na stacji do pociągu próbowali dostać się kolejni pasażerowie. Odtąd podróż niczym nie różniła się już od jazdy zatłoczonym tramwajem. Po drugie, stojący na peronie pociąg należało ponownie wprawić w ruch. Z tym poszło gorzej i dopiero po kilku dramatycznych szarpnięciach i bieganinie maszynisty operacja uwieńczona została sukcesem. (…)

Nawet punktualnie dotoczyliśmy się do Tychów, gdzie licznie zgromadzeni na peronie tyszanie podejmowali desperackie próby dostania się do wnętrza składu. Jak się wkrótce okazało, zupełnie niepotrzebnie. Po kilku szarpnięciach nastała cisza i spokój. Bezruch. Było ok. 11.50. Pociąg skończył bieg. EC Praga i pospieszny Kielce - Bielsko omijały nas wzgardliwie peronem trzecim. Minęła 12.15 (godzina przyjazdu do Czechowic), czas nadal upływał leniwie i przyjemnie, z obsługi nikt nie pofatygował się z jakimikolwiek wyjaśnieniami.

Ok. godz. 12.30, gdy pociąg planowo miał już być w Bielsku, udałem się w drogę do konduktora. Gdy dotarłem na czoło pociągu, dowiedziałem się, że nie ma szans na to, by ruszyć w dalszą podróż dotychczasowym składem, jednak z Katowic wyruszył już skład zastępczy, złożony z dwóch jednostek EZT, który w Tychach powinien zjawić się w przeciągu kwadransa. Z ust do ust wiadomość ta rozeszła się wśród pasażerów, bo oficjalnej informacji nie podano. Zanim rzesza ludzi wiedziona tylko własną intuicją przelała się na peron trzeci, popłoch wywołał wjeżdżający nań pociąg osobowy do Zwardonia (nr 417), równie przepełniony, co nasz zdefektowany, bo również prowadzony jedną, starą jednostką EZT. Dopiero po chwili okazało się, że to jeszcze nie wyczekiwany pociąg zastępczy, który pojawił się na peronie kilka minut później (bez zapowiedzi megafonowej i bez instrukcji konduktora). Drużyna konduktorska wskoczyła do pociągu dopiero tuż przed odjazdem, gdy wszystkie wózki, rowery i bagaże zostały już przetaszczone przez obskurne przejście podziemne i wywindowane do nowego składu. (…) W dalszą drogę pociąg wyruszył ok. 12.50, zatem z ponadgodzinnym opóźnieniem.

Będąc świadkiem tego żenującego zdarzenia, pytam za Waszym pośrednictwem PKP i jako pasażera nie interesuje mnie, która ze spółek za co odpowiada:

  • czy w dzień wolny, tradycyjnie spędzany poza domem, na trasie turystycznej powinien kursować pociąg złożony z jednego składu?
  • czy sprawdza się stan techniczny taboru przed wysłaniem go w trasę? Czy przewoźnik zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności, jaką jest przewożenie kilkuset osób w jednym składzie?
  • czy nie ma odpowiednich procedur, regulujących obowiązki obsługi pociągu i stacji w tego typu sytuacjach awaryjnych? Czy pasażerowie powinni być pozostawieni sami sobie?

Moim zdaniem nagłaśnianie tego typu przypadków jest jedyną szansą na zmianę (choćby tylko mentalnościową) na kolei.

PS Oczywiście złożę również formalną reklamację w PKP PR

Źródło: List pasażera zamieszczony w Gazecie Wyborczej Katowice

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License