(GW) Bez tramwaju z Chorzowa do Katowic ani rusz!

- Autobus zastępczy będzie jeździł dwa razy rzadziej i nie zatrzyma się na najważniejszych przystankach - denerwują się chorzowianie, którzy wcześniej podróżowali zlikwidowaną "dwunastką".

Tramwaj łączący Chorzów z Siemianowicami Śląskim przestał kursować wraz z początkiem roku. Pokonał go rachunek ekonomiczny. Połączenie było za drogie, a pasażerów za mało. - Zamiast tego będą jeździły dodatkowe autobusy. Mieszkańcy nie odczują straty tramwaju - przekonywali chorzowscy urzędnicy i przedstawiciele Komunikacyjnego Związku Komunalnego GOP.

Najpierw pasażerowie "dwunastki" mieli się przesiąść do autobusu 663. Na trasę wyjechało ich więcej, a częstotliwość kursowania została zwiększona do 15 minut. Co z tego, kiedy trasa obydwu linii tylko częściowo się pokrywała? Pasażerowie, żeby dojechać z Chorzowa do centrum Siemianowic, tracili dwa razy więcej czasu. - Kto to wymyślił? Żeby przejechać z jednego miasta do drugiego, trzeba najpierw objechać wszystkie okoliczne osiedla - denerwowali się pasażerowie.

Telefony rozgoryczonych podróżnych w końcu przekonały KZK GOP, że rozwiązanie nie było trafione. Od początku lutego 663 będzie jeździł według starego rozkładu, a lukę po "dwunastce" ma wypełnić nowy autobus nr 190. Ale pasażerowie już narzekają, że to wcale im nie ułatwi podróży.

- Tramwaj jeździł co 15 minut, a autobus ma kursować tylko dwa razy na godzinę. Wszyscy zapewniali nas, że brak tramwaju to nie będzie żaden problem, ale widać skończyło się na obietnicach - skarży się Tomasz Melka.

Mieszkańcy Chorzowa Starego podkreślają, że do tej pory to "dwunastka" była dla nich najlepszym sposobem, żeby dostać się do centrum Katowic. - Dojeżdżało się do pl. Alfreda i tu od razu można było złapać tramwaj albo autobus do centrum Katowic. W rozkładzie 190 nie ma takiego przystanku. Oczywiście, można wysiąść wcześniej w Bytkowie, ale potem trzeba iść 15 minut na piechotę. Teraz do Katowic jeździmy przez centrum Chorzowa, przez co cała podróż jest o 20 minut dłuższa. Nowy autobus to żadne rozwiązanie - denerwuje się Izabela Konieczko, która pracuje w jednej z katowickich drukarni. Dodaje, że próbowała interweniować w chorzowskim magistracie i KZK GOP, ale bez skutku. - Jak w ping-pongu każdy odbijał piłeczkę na drugą stronę - mówi.

W sprawie autobusu w Chorzowie od razu odsyłają do KZK GOP. - To KZK zaproponował nam rozkład i przebieg trasy. Tam proszę pytać - ucina Gabriela Kardas, rzeczniczka chorzowskiego magistratu.

- Na razie autobus będzie jeździł co pół godziny, bo takie są nasze możliwości - odpowiada Alodia Ostroch z KZK GOP. - Jeśli chodzi o przystanki, to rzeczywiście mamy problem z dwoma - obok telewizji i przy pl. Alfreda. Trzeba je dopiero przystosować do tego, by autobusy mogły się tam bezpiecznie zatrzymywać. Na razie wyjaśniane są sprawy własnościowe gruntów, na których mogłyby powstać zatoki. Trudno na razie powiedzieć, kiedy cała sprawa zostanie sfinalizowana - wyjaśnia Ostroch.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License