(DZP) Wadowice: wszystko pięknie, tylko ludzi nie ma

Inwestycje pochłonęły dziesiątki milionów złotych. Dziś kolejarze i zwykli mieszkańcy pytają: dla kogo to wszystko?

Około 30 mln zł kosztował kilka lat temu kapitalny remont dworca kolejowego w Wadowicach i torowiska w kierunku Kalwarii. Dziś nowiutki dworzec to jedno z najbardziej bezludnych miejsc w Wadowicach. Sami pracownicy PKP dziwią się (i pukają przy okazji w czoło), jak można tak marnotrawić publiczne pieniądze.

Ruch na dworcu w Wadowicach jest śladowy. Wydaje się to niepojęte nawet dla samych kolejarzy.

- Ostatnio sprawdziłem rozkłady jazdy na przystankach autobusowych i okazało się, że codziennie z Wadowic do Krakowa wyjeżdża ok. 100 busów i autobusów. Zakładając, że każdy na tej trasie przewozi 30 osób, to wychodzi na to, że codziennie pomiędzy Wadowicami a Krakowem jest do przewiezienia ok. 3 tys. osób. To olbrzymi rynek, którego PKP nie potrafi wykorzystać - mówi kolejarz z Wadowic.

Stację wadowicką remontowano kilka lat temu przy okazji uruchomienia "pociągu papieskiego". - Można powiedzieć, że miejscowa kolej zrobiła skok w XXI wiek - przyznaje Wiesław Pająk, dyżurny ruchu i członek kolejarskiej "Solidarności".

Remont polegał nie tylko na odrestaurowaniu zabytkowego budynku dworca. Odnowione zostały także trzy niewielkie perony, wybudowano przejście podziemne z windami dla osób niepełnosprawnych na każdym z nich. Powstała nowa nastawnia, w której zamontowano nowoczesne urządzenia sterowania ruchem. Jest punkt obsługi pociągów rozpoczynających bieg. Dziś kolejarze i zwykli mieszkańcy pytają: dla kogo to wszystko?

Pociąg papieski okazał się przebojem tylko przez kilka pierwszych miesięcy działalności. Wtedy rzeczywiście wadowicki dworzec tętnił życiem. Później - z miesiąca na miesiąc - było już tylko gorzej. Z rozkładu wypadały kolejne połączenia pomiędzy Krakowem a Wadowicami. Kilka miesięcy temu kursy papieskiego szynobusu zostały w ogóle zawieszone z braku chętnych. Dopiero kilka dni temu kolejarze wybłagali u swojej dyrekcji zmianę decyzji. "Papieski" wróci na tory ponownie 20 czerwca. Ma kursować do końca wakacji. Co dalej?

- Według mnie zawiódł marketing. Nie zostały wykorzystane wszystkie możliwości pozyskania pasażerów. Niezrozumiałe jest, że w Wielki Piątek, kiedy sąsiednią Kalwarię odwiedza 100 tys. pielgrzymów, pociąg papieski nie kursuje. A tak było ostatnio! - mówi Wiesław Pająk.

Nowoczesna infrastruktura wykorzystana jest w minimalnym stopniu, a centrala PKP nie ma pomysłu, jak to zmienić. Szeregowi pracownicy kolei nie ukrywają rozczarowania. - Wystarczy pomiędzy Wadowicami a Krakowem uruchomić szynobus i wprowadzić promocyjne ceny biletów. Od razu znajdą się pasażerowie. Bo jeśli podróżny, który chce dojechać do centrum Krakowa, miałby wybór pomiędzy ciasnym, zatłoczonym busem a wygodnym szynobusem za taką samą cenę, to na pewno postawiłby na szynobus - przekonują.

Apele samorządowców o szynobus do obsługi połączeń kolejowych między Bielskiem a Krakowem od lat nie przynoszą jednak rezultatów. Pomiędzy Wadowicami a Krakowem kursuje tylko jeden pociąg: wyjeżdża rano, a wraca po południu. Zabiera kilkudziesięciu pasażerów. Ułamek procenta tych, którzy codziennie kursują na tej trasie.

Teraz PKP przymierza się do likwidacji kas biletowych w Andrychowie i Kętach. To zdaniem szeregowych pracowników PKP kolejny cios wymierzony w pasażerów. Interwencję zapowiedział poseł Marek Polak. Ale "ciosów" jest więcej.

Od 20 czerwca przez powiat wadowicki ponownie ma przejeżdżać pośpieszny relacji Zakopane - Szczecin - Zakopane. Mieszkańcy Andrychowa, największego miasta w powiecie wadowickim, nie będą mieli z niego żadnego pożytku, bo pociąg nie zabierze z andrychowskiej stacji nikogo. Na andrychowskim dworcu zatrzymywał się będzie tylko na… sześciominutowy postój techniczny.

- Przecież to kuriozalna sytuacja! Pociąg staje na 6 minut, a nie ma go w rozkładzie jazdy. Czy to jest mądre? Kto to wymyślił? - pyta andrychowski kolejarz.

Nie tylko jemu czasem się wydaje, że kolej, zamiast wykorzystywać liczne szanse, popełnia samobójstwo.

Gdzie kucharek sześć…

Po reformie w latach 90. Polskie Koleje Państwowe zostały podzielone na kilka spółek. Budynki dworców kolejowych należą do krakowskiej spółki Zakład Nieruchomości PKP. Dyżurką kolejarzy, torami, peronami i urządzeniami sterującymi ruchem zarządza Zakład Linii Kolejowych. Kasy biletowe, poczekalnia, pociągi regionalne - to z kolei obszar działalności spółki Zakład Przewozów Regionalnych. Pociągami pospiesznymi i ekspresami zarządza głównie spółka "InterCity", a towarowymi - Zakład Kolejowy "Cargo". Łączność (światłowody itp.) zapewnia Zakład Telekomunikacji Kolejowej. Wszystkie kolejowe spółki płacą sobie nawzajem za dzierżawę wykorzystywanych w działalności urządzeń i nieruchomości.

Źródło: Dziennik Polski

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License