(DZ) Kolejne tramwaje zjadą z torowisk?

Gliwice są kolejnym miastem, które ze względów finansowych zastanawia się na likwidacją linii tramwajowych. Po tym, gdy z rozkładu jazdy między Chorzowem, a Siemianowicami Śląskimi zniknęła "12", kolejnymi liniami mogą być "4" łącząca Gliwice z Zabrzem i "1" dojeżdżająca do Rudy Śląskiej. W tej ostatniej urzędnicy z kolei zastanawiają się nad przyszłością "18" kursującej do Bytomia.

Oficjalne decyzje w Gliwicach jeszcze nie zapadły, ale przedstawione przez urzędników wyliczenia nie pozostawiają złudzeń: nie chcą dłużej dopłacać do tramwajowej komunikacji. Tzw. wozokilometr w przypadku autobusów jeżdżących w gliwickim PKM wynosi średnio 3,87 zł. Za wozokilometr w przypadku tramwaju trzeba zapłacić od 6,77 zł do 10,96 zł. Obie gliwickie linie tramwajowe są deficytowe. Do obsługi "czwórki" w tym roku trzeba będzie dołożyć ponad 900 tys. zł, do "jedynki" ponad 2,3 mln zł. Do tego dochodzi zdezelowany tabor oraz nieremontowane torowiska. Gliwiccy samorządowcy od lat prowadzili z Tramwajami Śląskimi spór o to, kto ma łatać zniszczoną nawierzchnię przy szynach. Zarząd Dróg Miejskich powoływał się na ustawę o drogach publicznych twierdząc, że remonty torowisk znajdujących się w pasie drogowym należą do tramwajarzy. Z kolei TŚ, powołując się na opinię rzecznika praw obywatelskich odpowiadały, że skoro właścicielem drogi jest miasto, to dziury powinny być załatane z miejskiego budżetu. Jak się okazuje, przejęcie przez gminy akcji Tramwajów Śląskich nie oznacza, że miasto poczuwa się do prowadzenia remontów.

- O przeznaczaniu pieniędzy na remonty infrastruktury tramwajowej decyduje nadal zarząd firmy, a akcjonariusz nie staje się właścicielem jej majątku. W budżecie miasta nie ma więc pieniędzy na remont torowisk. Podobnie rzecz się ma z zakupem taboru. Gdyby chcieć wyremontować tylko torowiska, to potrzeba ponad 100 mln zł - kwituje Marek Jarzębowski, rzecznik UM.

Decyzje co do tramwajów mają w Gliwicach zapaść w połowie roku. Jak się dowiedzieliśmy, urzędnicy czekają na… maile od mieszkańców. Maja Lamorska z wydziału kultury i promocji miasta twierdzi, że wśród nadesłanych do tej pory są zarówno te za, jak i przeciw komunikacji tramwajowej.

Prof. Kazimierz Kłosek, kierownik Katedry Dróg i Mostów Politechniki Śląskiej podkreśla, że choć śląskie tramwaje wraz z torowiskami to muzeum komunikacji, nie oznacza to, że pochopnie należy je likwidować, jako jedyny argument wskazując koszty. Bo sprawna komunikacja publiczna to panaceum na korki.

- To zakrawa na skandal, że miasta, które płynnie przechodzą jedno w drugie, a tak jest np. między Gliwicami i Zabrzem, już wkrótce mogą być pozbawione komunikacji tramwajowej. Autobusy i tramwaje powinny się uzupełniać i płynnie łączyć z komunikacją kolejową. Zamiast tego przeciwstawia się je sobie używając pseudomerytorycznych argumentów, jak np. te o hałasie. Jeśli torowisko jest wyremontowane, pojazd sunie po nim cicho - mówi.

Jakub Jackiewicz z Wojewódzkiego Portalu Komunikacyjnego, który zainicjował akcję "Ratujmy tramwaje śląskie" przyznaje, że do społeczników dochodzą kolejne sygnały o planach likwidacji lub ograniczania kursów . - Urzędnicy decydujący się na odbieranie pasażerom alternatywnego środka transportu sugerują się dochodami budżetu w danym roku czy rychłym końcem kadencji. Tu natomiast potrzeba dyskusji w kontekście całej aglomeracji i dalekosiężnej strategii - ocenia.

Źródło: Dziennik Zachodni

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License