(DZ) Czterdzieści kolejowych połączeń na czarnej liście PKP

Podróżujących koleją czeka kolejna rewolucja. Niedochodowe trasy mogą zostać zlikwidowane. Od 1 września mniej ekspresów i pośpiesznych.

Jeśli Ministerstwo Infrastruktury nie dołoży do ich utrzymania kilkudziesięciu milionów złotych, znikną z rozkładu albo ich trasy zostaną skrócone. Wśród zagrożonych połączeń znalazło się kilka newralgicznych tras, przebiegających przez województwo śląskie. Jeździ nimi zbyt mało pasażerów - rozkładają ręce przedstawiciele PKP Intercity.

W całej Polsce codziennie na trasy wyjeżdża 555 pociągów pośpiesznych i ekspresów. Już od 1 września ta liczba może się jednak zmniejszyć. O ile? Tego na razie nie wiadomo. Być może dowiemy się tego już w tym tygodniu. Zarząd Intercity zadecyduje, jakie będą dalsze losy czterdziestu połączeń z czarnej listy. Spółka nie chce już dłużej dokładać do ich kursów. Czy Ministerstwo Infrastruktury wysupła z państwowej kasy pieniądze na dodatkowe dofinansowanie tych połączeń?

- Propozycja ta jest obecnie przedmiotem analiz i żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte - dyplomatycznie wyjaśnia Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu, zastrzegając jednak, że ewentualne dofinansowanie dotyczyć będzie wyłącznie pociągów pośpiesznych.

- Połączenia pociągami ekspresowymi nie są dofinansowane przez ministra infrastruktury, dlatego przewoźnik w sprawie ograniczenia tej części oferty nie będzie konsultował swoich decyzji z resortem - mówi Karpiński.

Wśród zagrożonych połączeń jest między innymi ekspres Rejtan. O ile na odcinku z Warszawy do Katowic przeważnie jest zatłoczony, to już dalej, do Wrocławia, jeździ nim ok. 80 osób. To tyle, ile zmieści się w jednym wagonie. Jeszcze gorzej jest w popularnym Hutniku z Raciborza do Warszawy. Na odcinku Racibórz - Katowice jeździ nim zaledwie 35 osób. W Zamenhoffie z Bielska-Białej do Białegostoku frekwencja jest lepsza, ale i ten pociąg trafił na czarną listę, podobnie jak Szyndzielnia z Bielska-Białej do Wrocławia, Sztygar z Katowic do Kielc, czy pośpieszny z Wisły do Katowic, będący łącznikiem do pociągu relacji Gdynia - Zakopane.

- Na pewno nie będzie tak, że wszystkie pociągi z tej listy znikną z rozkładu od 1 września - zarzeka się Paweł Ney, rzecznik PKP Intercity. Przyznaje jednak, że część z nich może czekać taki los. - Być może w kilku przypadkach zdecydujemy się na skrócenie trasy połączeń. Puszczanie bowiem 100-tonowej lokomotywy i pełnego składu do przewozu np. 35 pasażerów mija się z celem - dodaje.

Zdaniem przedstawicieli Intercity, obsługa tzw. końcówek połączeń dalekobieżnych (np. Katowice - Racibórz) ma charakter typowo regionalny i z tego powodu powinny się tym zająć PKP Przewozy Regionalne. Postulat jest kompletnie nierealny - od 1 stycznia z rozkładu w województwie śląskim zniknęło około 50 połączeń osobowych i raczej trudno przypuszczać, by w przyszłym roku miało ich przybyć.

- W takim razie wystąpimy do marszałków województw o dofinansowanie połączeń regionalnych. Ustawa o transporcie kolejowym pozwala na takie rozwiązania - zapowiada Paweł Ney.

Nieoficjalnie można usłyszeć, że całe zamieszanie to efekt sporu między PKP Intercity a Przewozami Regionalnymi o uruchomione przez tę drugą spółkę pociągi Interregio. Kursują one na trasach, którymi do tej pory jeździły głównie pociągi pośpieszne, ale są od nich znacznie tańsze. Z tego też powodu przedstawiciele Intercity traktują je jako nieuczciwą konkurencję, ale dla ewentualnych cięć w naszym regionie to żadne wytłumaczenie - u nas żaden Interregio do tej pory się nie pojawił i, jak zapowiedział Piotr Olszewski, rzecznik spółki, w najbliższym czasie nic pod tym względem się nie zmieni.

Źródło: Dziennik Zachodni

Dodaj nową wypowiedź
lub Zaloguj się jako użytkownik serwisu Wikidot.com
(nie będzie opublikowany)
- +
O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License